Deserova Jesień…

Jakoś tak deserowo się u nas zrobiło ostatnio. Może dlatego, że i ja mam ochotę na słodycze… W każdym razie wena mnie nie opuszcza i chętnie kombinuję dla Julki smakołyki. Tym razem na dzisiejszą kolację przygotowałam ciasteczka migdałowe z żurawinkami.

Co będzie potrzebne?

1) Mąka migdałowa (ok.15g)

2) Olej kokosowy (ok.20g)

3) Białko jaja kurzego (ok.20g)

4) Masło (ok 5g)

5) Ketocal 4:1, Nutricia (ok.10g)

6) Orzechy nerkowca (ok.5g)

7) Żurawina (ok.10g)

8) szczypta soli

9) szczypta stewii

Wszystkie suche składniki oraz masło i olej kokosowy zmiksowałam na wysokich obrotach. Z białek ubiłam pianę, dodając odrobinę soli. Połączyłam wszystkie składniki razem, dosładzając odrobiną stewii na koniec. Ciasteczka udekorowałam odważoną żurawiną. Do piekarnika nagrzanego do ok.165 stopni Celsjusza wstawiłam blaszkę z ciasteczkami ułożonymi na papierze do pieczenia. Po ok.10 minutach odwróciłam ciasteczka na drugą stronę. Jeszcze tylko kilka minut i ciasteczka są gotowe. Powinny odpocząć około 30 minut przed spałaszowaniem.

Smacznego!

 WP_20160921_18_51_03_Pro

Żurawina w czekoladzie…

 

WP_20160918_17_13_41_Pro

 

 

 

 

 

Tego u nas jeszcze nie było…

Czekoladowy budyń z żurawiną… 2 ulubione smaki Julki… Słodki i kwaśny w jednym…

Nie da się??? A jednak… Najbardziej kręci mnie to, co dla wielu wydaje się niemożliwe…

Przy stosunku ketogennym 3,75 : 1, tzn. przy naprawdę dużej ilości tłuszczu w posiłku jest coraz trudniej… Ale jest możliwe przygotować pyszne, smacznie wyglądające danie, a nawet deser…

A więc proszę… Podaję przepis (bez dokładnej gramatury):

1) Kakao (ok. 5 g)

2) Ketocal 4:1, Nutricia (prawie 30 g)

3) Śmietana 18 % (ok.20g)

4) Olej kokosowy (ok.15g)

5) Żółtko jaja ugotowanego na twardo (ok.15g)

6) Żurawina lub maliny, poziomki, truskawki, jagody, borówki… (ok.20g)

7) Stewia do posłodzenia budyniu (szczypta)

Najpierw odważamy wszystkie składniki. Wsypujemy i wlewamy do je pojemnika, w którym będziemy miksować. Owoce odkładamy do dekoracji. Na koniec wlewamy powolutku gorącą wodę. U nas wyszło około 60-70 ml wrzątku. I miksujemy. Wlewamy naszą masę do miseczki i dekorujemy owocami.

Wyszło mega pysznie.

Keto-Budyń gotowy!!!

WP_20160918_19_15_23_Pro WP_20160918_19_15_49_Pro WP_20160918_19_15_53_Pro WP_20160918_19_20_16_Pro

Dziecięce L4…

Dopiero co zaczął się nowy rok szkolny, a Julka po 3 dniach lekcji została niejako zmuszona do zostania w domu. Najpierw była kontuzja stopy, nie obyło się bez ostrego dyżuru i zdjęcia rentgenowskiego, a po kilku dniach usg stopy. Dzięki Bogu z nogą już znacznie lepiej, chociaż nadal siedzimy w domu. We wtorek przyplątał się Julce katar, potem doszedł okropny kaszel. Wczoraj okazało się, że wypadł jej ząbek, a dzisiaj, że jest już niestety zapalenie oskrzeli i pani Doktor, jedna z naszych dwóch ulubionych, przepisała jej antybiotyk. Mamy więc taki mały szpital domowy, robimy inhalacje, oczyszczamy nosek z kataru, nawilżamy powietrze w mieszkaniu, a w międzyczasie się bawimy. Niestety 2 klasa to już nie przelewki i pomiędzy tymi wszystkimi zajęciami próbujemy odrabiać lekcje. Nie chcemy, żeby Julka miała duże zaległości, więc staramy się odrabiać karty pracy w miarę na bieżąco. Jest to niestety czasochłonne i kosztuje Julkę dużo wysiłku. Bardzo przy tym wszystkim protestuje i krzyczy na głos, przez otwarte okno: „Na pooooomooooc! Ratuuunku!!! ” Tekst pochodzi z bajki pt. „Przygody Baltazara Gąbki”. Brzmi zabawnie, ale zmusza mnie to do tłumaczenia dość głośno, żeby sąsiedzi usłyszeli: „Julka odrabiasz lekcje, nic Ci się nie dzieje”. Bóg wie, co ludzie są gotowi pomyśleć. A tak naprawdę, to dziękuję Bogu, że jestem z wykształcenia pedagogiem i potrafię pewne zachowania wyegzekwować… Z własnym dzieckiem oczywiście jest znacznie trudniej, ale jakoś udaje nam się dogadać z Julką. Wymaga to wiele cierpliwości, ale cierpliwość popłaca…

A w naszej kuchni… Przyprawy w postaci kurkumy, czarnego pieprzu a także ostrej papryki są już na wierzchu. W lodówce świeży imbir i czosnek… Na gazie nastawiony rosół z wiejskiej kury, który posłuży nam jako bulion do wszelkiej maści zup, które obecnie są u Julki na topie, ze względu na trudności w przełykaniu pokarmów. Czosnek i imbir oraz gorący rosół rozgrzewają od środka, działają przeciwzapalnie i pomagają wrócić szybciej do zdrowia.

A zatem życzcie zdrowia i trzymajcie kciuki, żeby Julka mogła jak najszybciej wrócić do szkoły…

WP_20160912_18_49_21_Pro WP_20160916_12_50_13_Pro

Witaj Szkoło…

1 września przywitał nas piękną pogodą. Od początku roku szkolnego praktycznie każdego dnia miło się rano wstaje do szkoły, mimo wczesnych godzin porannych. O 5.30 póki co dajemy radę wstać z łóżek, gorzej pewnie będzie późną jesienią i zimą, kiedy plucha i śnieg będą nas witać za oknem. Jako że nadal pięknie słońce przygrzewa, my również chętnie witamy nowy dzień. Szczególnie, kiedy smaczne śniadanko mamy na talerzyku. Tym razem przygotowałyśmy słodkiego (dzięki stewii) naleśniczka na masełku, z różnorodnością warzyw jako dodatek. Naleśniczki pokrojone w ślimaczki i nabite na wykałaczki sprawiły, że w mgnieniu oka wszystko zniknęło z talerzyka. Dzięki sprytnym rozwiązaniom uprzyjemniamy dziecku posiłek i ułatwiamy jego spałaszowanie, kiedy dziecko ma problem z chwytaniem widelca. Poranny posiłek przed wyjściem do szkoły jest bardzo ważny. Niedługo będzie robiło się coraz chłodniej, dlatego też warto przygotować w kuchni rozgrzewające przyprawy, które będziemy mogli dodać np. do omletów albo jajecznicy.

WP_20160901_09_40_13_Pro

Koniec wakacji na Podkarpaciu…

Wakacje powoli zbliżają się ku końcowi. W tym roku nasze wyjazdy wakacyjne odbyły się pod znakiem ciepła i dużej ilości słońca. Jako że uwielbiamy południowe klimaty to obowiązkowym punktem wakacji było Podkarpacie. Tym razem w sierpniu. Okazuje się, że jest to wspaniały czas na wszelkie zbiory, było mnóstwo grzybów i przeróżnych owoców, które nawet udało się trochę pozamykać w słoikach na jesienne i zimowe wieczory.

Tym razem dużo czasu spędziliśmy przede wszystkim na miejscu, wśród jabłonek, wdychając świeże powietrze. Udało nam się jednak wybrać w Bieszczady, po sery i miody, specjały tamtejszych terenów. Zwiedziliśmy również sporo ciekawych miejsc… Byliśmy w Odrzykoniu, na zamku Fedry, gdzie powitała nas przemiła Pani, która opowiadała nam o zamku i walce o ratowanie tego miejsca przed zniszczeniem przez ząb czasu. Dotarliśmy do Karpackiej Troi w Trzcinicy, gdzie mogliśmy poznać dzieje Europy Środkowo- Wschodniej, mogliśmy uczestniczyć w lepieniu z gliny naczyń i wypalaniu w węglu drzewnym uformowanych prac.

Poza tym, okazało się, że w pobliżu naszej wsi można pojeździć konno. Jest hipoterapia, są też jazdy konne dla dzieci i nie tylko. Julka i Zuzia miały więc swoje konie, każdy przygotowany na ich umiejętności i potrzeb. Dzieci były przeszczęśliwe, ponieważ bliska obecność koni w ich życiu sprawia im ogromną radość. Z pewnością będziemy częściej bywać w Boskiej Dolinie na Dylągówce.

Wspólna praca, wzajemna pomoc przy domowych obowiązkach, ale też zabawa i spędzanie czasu w radosnej atmosferze bardzo nas motywują do wakacyjnych wyjazdów poza miasto. I mimo że czasami jest fizycznie ciężko, mimo że Julka ma niekiedy częściej napady padaczkowe to naprawdę zależy nam na tym, żeby razem wyrwać się choć na trochę poza miasto. Odpoczywamy, regenerujemy się i oddychamy świeżym powietrzem. Czego chcieć więcej…

WP_20160817_12_29_13_Pro WP_20160818_10_37_30_Pro WP_20160818_13_29_06_Pro WP_20160820_12_53_10_Pro WP_20160822_10_42_14_Pro WP_20160824_16_39_41_Pro WP_20160825_12_29_17_ProWP_20160826_15_12_57_Pro WP_20160826_15_04_09_Pro  WP_20160828_11_41_04_Pro

Sukcesy po 6,5 roku na diecie ketogennej…

Z każdym kolejnym miesiącem i rokiem możemy, jako rodzice, obserwować nowe sukcesy w życiu i rozwoju Julki. Są one dla nas wielką radością i wzruszeniem… Na początku, gdy rozpoczynaliśmy wprowadzanie diety w codzienny jadłospis Julki nie zastanawialiśmy się, ile ta przygoda będzie trwała. Co prawda, mówi się o ograniczeniach czasowych bycia na diecie ketogennej, ale jakoś nigdy nie myślałam, że tyle czasu będzie nam dane cieszyć się z tej podjętej przez nas decyzji…

Nowe smaki, zmieniający się gust kulinarny, chęć próbowania ciekawych produktów ułatwia mi zadanie w kuchni. Mogę się sprawdzać jako „keto kucharka” i z dużą przyjemnością układać nowe dania na Julkowe talerzyki. Widzieć zadowoloną minę i głaskać pełny brzuszek dziecka to jest największe szczęście w całej tej trudnej sytuacji…

Są wakacje, więc na straganach pełno sezonowych owoców i warzyw. Jest  w czym wybierać. Warto również pytać dziecko i pozwalać na decydowanie, na co ma ochotę danego dnia… Można również uczyć dziecko wspólnie przygotowywać posiłki, być może dziecko chętnie zajmie się pracą w kuchni…

Tegoroczne wakacje to nie tylko czas odpoczynku dla Julki. To również czas wytrwałej pracy podczas terapii w Instytucie Svietłany Masgutowej w Pyrach pod Warszawą, 2 razy w tygodniu przez 2 godziny dziennie… Zajęcia te bardzo usprawniają Julkę ruchowo i poznawczo,  a także językowo…I mimo że są niekiedy bardzo wyczerpujące fizycznie dla dziecka to muszę przyznać, że efekty są naprawdę zachwycające. Od września zamierzamy kontynuować terapię i po szkole dojeżdżać na zajęcia w Pyrach.

Koordynacja wzrokowo – ruchowa w trakcie układania ulubionych puzzli, z coraz to większą ilością elementów to kolejne sukcesy Julki. Cudownie wypowiadane w naszym kierunku zdania, proszenie o pomoc, wołanie „Mamusiu” to wszystko sprawia, że mimo zmęczenia i codziennej rutyny człowiek jakoś walczy o siły do wspierania dziecka w walce z chorobą.

Sama nie wiem, ile czasu będzie nam jeszcze dane kontynuować dietę ketogenną w leczeniu padaczki u Julki. Przyszłość pokaże… Wiem jedno… Jest i było warto…

Marzenia się spełniają…

WP_20160729_17_32_31_Pro WP_20160729_15_32_09_Pro WP_20160729_14_21_43_Pro WP_20160728_14_40_58_Pro WP_20160728_12_06_48_Pro WP_20160727_14_25_36_Pro WP_20160726_14_23_18_Pro WP_20160726_14_07_42_Pro WP_20160726_12_54_33_Pro WP_20160726_11_56_50_Pro WP_20160725_13_50_21_Pro WP_20160721_15_35_01_Pro WP_20160720_19_49_55_Pro WP_20160720_14_26_20_Pro WP_20160720_13_16_50_Pro WP_20160719_14_22_39_Pro Oczywiście nie wszystkie i nie tylko te, o których myślimy najwięcej…

Spełniają się te, których najmniej się spodziewamy…

Bo życie zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie…

Miłe niespodzianki spotykają nas wtedy, kiedy jesteśmy smutni albo wtedy, kiedy chcielibyśmy, aby inne nasze marzenia się spełniły… Czasami jednak nie wszystko jest nam pisane… Być może też to jeszcze nie ten konkretny czas na to wymarzone… W każdym razie, marzenia są po to, abyśmy dążyli do ich realizacji lub po to aby ktoś mógł je nam pomóc urzeczywistnić…

Takie też wymarzone były tegoroczne wakacje… I mimo że podróż była wykańczająca fizycznie, to jednak warto było pomęczyć się te 2 dni podróży…

Z lodówką turystyczną w bagażniku, pojemniczkami na posiłki, ulubionymi daniami i książkami umilającymi drogę wyruszyliśmy w podróż- ponad 1400 kilometrów…

I powiem szczerze- było warto!!!

Pyszne jedzenie, przemili ludzie, którzy na każdym kroku byli chętni do pomocy, urzekające widoki, zjawiskowa architektura i wyjątkowy klimat- to wszystko sprawiło, że odpoczynek był rewelacyjny…

Jezioro Garda i okolice Wenecji, Werona, Padwa, Gardaland, jezioro Tenno, spacery po górach, zwiedzanie najstarszych zabytków i ruin Kościołów, plażowanie, budowanie zamków z piasku, zajadanie się melonami i prosciutto…

Spacery po wąskich uliczkach, refleksja nad życiem, kąpiel w słonym morzu, odpoczynek pod drzewem i obiad nad brzegiem jeziora…

Wszystko to sprawiło, że i dzieci i rodzice byli bardzo szczęśliwi…

Okazuje się również, że nawet w trakcie wakacji znajomość języków obcych ułatwia życie daleko od domu…

Podróż z dzieckiem niepełnosprawnym zagranicę nie należy do tak ciężkich, jak by się mogło wydawać… Wcześniej na pewno warto poczytać, co przysługuje osobom niepełnosprawnym, gdzie można prosić o zniżkę, a gdzie osoba niepełnosprawna nie płaci w ogóle…

W wielu miejscach możemy spotkać ludzi, obsługujących dany obiekt, którzy chętnie pomogą i wyjaśnią, jak najłatwiej podróżować po konkretnym miejscu…

Przykład? W Wenecji osobom niepełnosprawnym przysługuje bezpłatny parking na samochód, a bilet na Tronchetto, czyli taki tramwaj wodny (transport publiczny), jest dla opiekuna osoby niepełnosprawnej niższy o 50 %, zaś niepełnosprawny nie płaci w ogóle…

W parku rozrywki w Gardaland, nad jeziorem Garda niepełnosprawni mają bilet bezpłatny, a po otrzymaniu karty l’Express można dostać się na wszelkie atrakcje bez stania w kolejce…

Warto skorzystać z tych wszystkich ułatwień, ponieważ podróż przebiega wtedy sprawniej i mniej nerwowo… Dziecko jest mniej zmęczone a przede wszystkim zadowolone…

Wszędzie otaczająca muzyka, wesołe rozmowy i ciepły klimat sprawiają, że Włochy są wspaniałym krajem do podróżowania z dziećmi… Polecamy z całego serca…

Być…

Być szczęśliwym, uśmiechniętym i kochanym…

Być smutnym i niezadowolonym…

Być marzycielem…

Być leniem…

Być mądrym i ciekawym świata…

Być niegrzecznym i psotnikiem…

Być fajnym i wspaniałym…

Być dumnym z tego, kim się jest i co się potrafi…

BYĆ DZIECKIEM…

FOT2BA4

 

 

 

 

 

 

 

 

1 klasa szkoły podstawowej już ukończona.

Teraz czekamy na nową przygodę…

2 klasa już w nowej szkole, nowi przyjaciele i nowi nauczyciele…

Przed nami jeszcze całe 2 miesiące wakacji…

Wypoczynek i beztroska…

Dla wszystkich- dzieci i rodziców…

Życie jest tak bardzo kruche…

Kiedy zaczyna się nowe życie człowiek szaleje z radości… Będzie nowy człowiek, najpierw maleńki, potem coraz większy, zacznie wypowiadać swoje pierwsze słowa, potem będzie się kłócił z rodzicami, a na koniec założy swoją rodzinę i wyprowadzi się z domu rodzinnego…

Kiedy jednak okazuje się, że ten mały człowiek odchodzi do Nieba, wówczas czujemy się tak, jakby świat się skończył… Bo Go już nie ma blisko nas… Jest smutek i żal… Ogromne cierpienie… Ta miłość będzie trwała każdego dnia, nieprzerwanie, choć bardzo trudna to jednak bezwarunkowa i nieustanna…

Nie żegnamy się, ale mówimy „Do zobaczenia”… I kochamy do końca naszych dni…

Zmartwychwstał Pan…

Wielka Noc to czas wyjątkowy w Kościele katolickim.

Najpierw Triduum Paschalne- Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota… Czuwanie, cisza w sercu, adorowanie Krzyża… Dla niektórych mogą być to trudne chwile… Otwarcie się na cierpienie, przeżywanie bólu i samotności tak, jak Chrystus wydają się niemożliwe…

Czas przed Wielką Nocą przygotowuje nas do otwarcia serca na zawierzenie naszych trosk i naszego cierpienia…

Chrystus pragnie, abyśmy chociaż spróbowali poczuć, że nie jesteśmy sami… Ponieważ On Umarł i Zmartwychwstał za nas…

SONY DSC